“Uroda chwili” Janusz Myrna

Data: Kwiecień 2021 Miejsce: Ośrodek Kultury w Oławie ul. 11 Listopada 27 Online

Opis

Obecnie w Galerii OKO eksponujemy wystawę “Uroda chwili” autorstwa Janusza Myrny.

Jest to trzecia indywidualna wystawa absolwenta studiów licencjackich w Akademii Sztuk Pięknych im. Eugeniusza Gepperta we Wrocławiu na kierunku malarstwo. Aktualnie Janusz Myrna kontynuuje studia magisterskie na tym kierunku. Jest magistrem psychologii i magistrem pedagogiki. Pracował jako specjalista i psycholog w jednostkach penitencjarnych. Realizował programy protrzeźwościowe i pomoc psychologiczną dla społeczności lokalnych oraz społeczności zagrożonych wykluczeniem. Maratończyk. Wkrótce na kanale YouTube Centrum Sztuki w Oławie ukaże się wideorelacja z wystawy Janusza Myrny “Uroda chwili”.

Komentarz Autora:

“… Ponad 20 lat pracowałem jako psycholog i to przeważnie z tak zwanym “trudnym” klientem. Określenie to z pewnością szufladkuje i naznacza, ale też, paradoksalnie, nieźle definiuje. Mam tu na myśli występowanie u moich pacjentów bardzo silnych i przeważnie negatywnych emocji. Drugorzędne jest przy tym, czy te emocje żywione są do mnie, czy do innych osób, a ja jestem tylko ich obserwatorem. Przez lata w różnej formie były one obecne w mojej pracy zawodowej, a więc w moim życiu. Patrząc z perspektywy osoby – nazwijmy to zjawisko – doświadczającej negatywnej interpretacji rzeczywistości, oczywista staje się potrzeba znalezienia jakiegoś sposobu filtrowania, przetwarzania, czy wreszcie odreagowania takich oddziaływań. Dla mnie taką rolę pełniła zawsze silna więź z dostrzeganą wszędzie jakąś formą urody otoczenia, życia. Piękne niebo, ładne słońce, śliczna dziewczyna, zajmująca zabawa, uśmiech, życzliwy gest, spojrzenie, bezinteresowność, dobroć, wartościowe słowo, interesujący obraz, intensywne światło. Można tak w nieskończoność wymieniać wszechobecne dobre, pozytywne realizacje, asygnaty tego zjawiska. To wszystko postrzegałem jako swoiste antidotum dla negatywnych oddziaływań rzeczywistości tworzonej przez trudnego pacjenta.

Ta silna chęć postrzegania urody świata, pomimo doświadczania też drugiej negatywnej i przykrej strony życia, jest do dzisiaj dla mnie wartością. Stąd też bardzo cenię sobie urodę chwili. Chcę ją uchwycić, pokazać, może przeżyć na ile to możliwe. Uważam, że to my postrzegamy, wybieramy z otoczenia to, co jest nam z jakichś powodów bliższe i nadajemy temu znaczenie. Sprawiamy, że żyje to tak długo, jak długo o tym myślimy, pamiętamy, wracamy wspomnieniami. Produkujemy niejako taką rzeczywistość, taki dzień, taką godzinę, taką chwilę.

I właśnie chwila jest umownie moją jednostką doświadczanej rzeczywistości, której chcę poświęcić trochę uwagi i ją przedstawiam w malarstwie. Jej uroda ma dla mnie wartość wręcz terapeutyczną. Z chwil składa się przecież nasze życie. Ile ich zapamiętaliśmy? Ile było dla nas istotnych? Ile pozytywnych, a ile negatywnych/ ile sami wyreżyserujemy, a do ilu ktoś napisze scenariusz za nas? I tak dalej, i tak dalej. Chwile przelatują nam każdego dnia. Doświadczamy ich.

A przecież to nasze chwile życia, moje. Mogę je pokazać, zatrzymać, uwiecznić, a z pewnością chociaż namalować. Mogę wybrać te, które mnie wzmocnią albo osłabią. Mogę świadomie starać się podkreślać, pielęgnować i wreszcie mogę dostrzegać urodę pewnej chwili. To ja o tym decyduję. To ja ją ponownie wybieram w malarstwie.

W moim życiu spostrzeżenie chwil i ich urody wiele razy przyczyniło się do popatrzenia w konstruktywny sposób na otaczającą mnie rzeczywistość…”

Janusz Myrna